Okno pogodowe: 48 godzin. Awaria: 3 godziny. Strata: 50 ton zboża. Jak logistyka części zamiennych determinuje produkcję żywności.
Przenieśmy się na gospodarstwo w powiecie kujawsko-pomorskim, gdzie na 200 hektarach dojrzewa pszenica o spodziewanym plonie 7,5 tony na hektar. Przy cenie skupu wynoszącej 700 złotych za tonę, wartość całego zbioru oscyluje w granicach 1,05 miliona złotych, jednak sukces tej inwestycji zależy od kapryśnej aury. Okno pogodowe otwiera się 20 lipca o 6:00 rano i według prognoz IMGW potrwa zaledwie do wieczora następnego dnia, dając rolnikowi tylko 38 godzin słońca przed nadejściem opadów lub gradu. Każda godzina zwłoki grozi wzrostem wilgotności ziarna powyżej 16 procent, co nieuchronnie doprowadzi do obniżenia ceny w skupie lub całkowitej odmowy przyjęcia towaru.
Dramat zaczyna się 21 lipca o godzinie 11:47, gdy z powodu pęknięcia pasa napędowego bębna młócącego kombajn nagle staje w polu. Choć diagnostyka i dojazd serwisu zajmują łącznie godzinę, a sama wymiana to kwestia kolejnych 30 minut, prawdziwy problem pojawia się w momencie, gdy niezbędnej części brakuje w lokalnym magazynie. Konieczność sprowadzenia jej z oddalonego o 180 kilometrów Poznania oznacza wielogodzinny przestój dokładnie w chwili, gdy okno pogodowe zamyka się za niespełna 9 godzin.
Matematyka w tym przypadku jest bezlitosna, biorąc pod uwagę, że sprawny kombajn w tym gospodarstwie zbiera około 3-4 hektary na godzinę. Trzy godziny wymuszonego postoju oznaczają nawet 12 hektarów niezebranych, co przekłada się na stratę rzędu 90 ton pszenicy. Jeśli w tym czasie spadnie deszcz, a wilgotność ziarna wzrośnie, strata na samej obniżonej cenie wyniesie kilkanaście tysięcy złotych, natomiast w przypadku gradobicia zniszczeniu może ulec cały plon, generując straty liczone w setkach tysięcy. Wszystko to przez jeden pas napędowy za kilkaset złotych, którego brak blokuje maszynę wartą półtora miliona.
Logistyka jako infrastruktura krytyczna – nie tylko w wojsku
W logistyce wojskowej funkcjonuje pojęcie „single point of failure” – pojedynczy punkt awarii, który paraliżuje cały system. Brak paliwa zatrzymuje czołgi, brak amunicji uziemia artylerię, a brak jednej śruby w łożysku może unieruchomić transporter opancerzony.
Rolnictwo działa na identycznych zasadach. Kombajn zbożowy nie jest zwykłą maszyną; to mobilna fabryka przetwarzania biomasy. Bęben młócący, klepisko, system sit, wentylatory, wytrząsacze, ślimaki transportujące – każdy z tych podzespołów wykonuje precyzyjne zadanie w sekwencji, która musi działać synchronicznie. Awaria jednego elementu zatrzymuje całą linię produkcyjną.
Tutaj ujawnia się kluczowa różnica między rolnictwem a przemysłem: fabryka może pozwolić sobie na przestój i przełożyć produkcję na kolejny dzień. Rolnik nie ma tego luksusu. Żniwa mają sztywne okno czasowe wyznaczone przez pogodę, a to okno staje się coraz węższe. Jeszcze 15 lat temu żniwa trwały przez cały lipiec i połowę sierpnia. Dziś okna pogodowe to często zaledwie 48-72 godziny. Przegapienie tego momentu to ryzyko utraty nie tylko jakości plonu, ale często całego zbioru.
Just-in-Time w rolnictwie: dlaczego e-commerce zmienił reguły gry
Koncepcja „just-in-time”, wynaleziona przez Toyotę w latach 50. XX wieku, miała na celu redukcję zapasów magazynowych. Zamiast składować tony części, fabryka zamawia je dokładnie wtedy, gdy są potrzebne.
W rolnictwie ten model przez dekady był niemożliwy do wdrożenia. Rolnik, któremu pękł pas w kombajnie, był zmuszony jechać do najbliższego GS-u lub dealera. Jeśli części nie było na stanie, czekał – czasem dni, czasem tydzień. W międzyczasie zboże niszczało na polu.
Rozwój e-commerce zmienił tę dynamikę. Dziś rolnik nie musi nigdzie jechać. Wystarczy smartfon i dostęp do sieci. Zamówienie złożone o godzinie 12:00 oznacza dostawę następnego dnia rano. W niektórych przypadkach, jeśli magazyn znajduje się w tym samym województwie, część może dotrzeć jeszcze tego samego popołudnia.
To nie jest kwestia wygody, lecz infrastruktury krytycznej. Profesjonalny internetowy sklep rolniczy działa jak strategiczny węzeł logistyczny w łańcuchu dostaw żywności. Zapewnia, że maszyny produkujące jedzenie dla milionów ludzi mogą działać bez przestojów. Dzieje się to z precyzją porównywalną do logistyki wojskowej dostarczającej amunicję na linię frontu.
Doskonałym przykładem jest John Deere, który w swoim europejskim centrum dystrybucji w Bruchsal realizuje 97 procent zamówień w ciągu 24 godzin. W szczycie sezonu żniwnego godziny przyjmowania zamówień są wydłużone do późnego wieczora, aby rolnicy mogli otrzymać części już następnego dnia rano. To nie przypadek, to strategia przetrwania całego sektora.
Downtime cost: ile kosztuje godzina postoju kombajnu w szczycie sezonu?
Koszty awarii można podzielić na dwie kategorie: bezpośrednie i pośrednie. W obu przypadkach liczby są zatrważające.
Koszty bezpośrednie: Jeśli rolnik nie posiada własnego kombajnu lub jego maszyna uległa awarii, musi wynająć usługę zewnętrzną. Stawki w 2025 roku wahały się od 270 do 500 złotych za hektar. Przy wydajności kombajnu zastępczego na poziomie 30 hektarów dziennie, koszt wynajmu to około 8-15 tysięcy złotych za jeden dzień pracy. Trzydniowy przestój generuje rachunek rzędu 24-45 tysięcy złotych.
Rachunek Strat: 3h Przestoju
CASE STUDY| Scenariusz / Parametr | Dane Operacyjne | Wartość Finansowa |
|---|---|---|
| Brakujące Części | Pęknięty pas napędowy (koszt zakupu) | – 300 zł (Koszt) |
| Potencjał Zbioru | Wydajność kombajnu: 3-4 ha/h Plon: 7.5 t/ha |
~25 000 zł / h (Przychód wstrzymany) |
| Wynajem Zastępczy | Usługa zewnętrzna (30 ha/dzień) Stawka: 300-500 zł/ha |
– 15 000 zł / dzień |
| Deszcz (Jakość) | Spadek parametrów (wilgotność >16%) Przejście w paszę |
– 30 000 zł (Na 200 tonach) |
| Gradobicie (Ryzyko) | Utrata 100% plonu na niezebranym areale (12 ha) | – 90 000 zł (Strata całkowita) |
W przypadku pracy na własnym areale, kosztem jest utracona możliwość zbioru. Kombajn średniej klasy zbiera 3-4 hektary na godzinę. Przy plonie 7 ton na hektar oznacza to 21-28 ton zboża na godzinę. Ośmiogodzinny przestój to strata możliwości zebrania nawet 224 ton pszenicy. Przy cenie skupu 700 złotych za tonę, mówimy o kwocie ponad 150 tysięcy złotych „zamrożonej” na polu.
Koszty pośrednie: Najgroźniejsze jest pogorszenie jakości plonu. Zbiór w wilgotnych warunkach po zamknięciu okna pogodowego podnosi wilgotność ziarna powyżej 14-15 procent, co wymusza kosztowne dosuszanie i obniża cenę w skupie. Różnica między pszenicą konsumpcyjną a paszową to około 150 złotych na tonie. Przy 200 tonach zbioru daje to 30 tysięcy złotych straty. Do tego dochodzi ryzyko zniszczenia plonu przez zjawiska atmosferyczne, takie jak grad czy osypywanie się ziarna. Przy areale 50 hektarów, strata 30 procent plonu to ponad 100 tysięcy złotych. Nie są to liczby hipotetyczne, lecz scenariusze realizujące się co roku w tysiącach polskich gospodarstw.
Zamówienie z pola, dostawa na pole
Rolnik stoi przy unieruchomionym kombajnie. Wyciąga telefon, wchodzi na stronę sklepu, wpisuje numer części lub skanuje kod QR. Dodaje produkt do koszyka i płaci. Zamówienie natychmiast trafia do realizacji w magazynie. Przesyłka kurierska dociera w 24 godziny. W sytuacjach krytycznych możliwy jest odbiór osobisty w punkcie partnerskim oddalonym o 50 kilometrów w ciągu 2 godzin.
Cała operacja zajmuje 5 minut. Bez dzwonienia po serwisach, bez czekania na informację o dostępności, bez niepewności.
To właśnie jest definicja mobile commerce w rolnictwie. To nie pieśń przyszłości, ale teraźniejszość. Rolnicy, którzy dekadę temu czekali na dostawy tygodniami, dziś zamawiają części bezpośrednio z pola. Ci, którzy nie adoptują tego modelu, przegrywają wyścig z czasem.
Czas w żniwach jest zasobem nieodnawialnym. Każda miniona godzina to godzina stracona bezpowrotnie. Okno pogodowe nie czeka, zboże nie czeka, a rynek zbytu wymaga terminowości. Dlatego sprawna logistyka części zamiennych nie jest dodatkiem do rolnictwa – jest jego fundamentem, tak samo ważnym jak nawozy czy woda. Bez części maszyna stoi, bez maszyny nie ma zbiorów, a bez zbiorów nie ma żywności. To łańcuch zależności, który utrzymuje przy życiu miliony ludzi.
FAQ
W 2025 roku okna pogodowe uległy drastycznemu skróceniu. Jeszcze 15 lat temu żniwa rozciągały się na lipiec i sierpień. Obecnie optymalne warunki trwają często zaledwie 48-72 godziny, po czym następują gwałtowne zjawiska atmosferyczne.
Kombajn średniej klasy zbiera zboże o wartości około 15-20 tysięcy złotych na godzinę. Koszt wynajmu maszyny zastępczej to wydatek rzędu 8-15 tysięcy złotych dziennie. Trzydniowa awaria może kosztować gospodarstwo ponad 100 tysięcy złotych.
Profesjonalne systemy dystrybucji realizują 97% zamówień w ciągu 24 godzin. Internetowe sklepy rolnicze oferują wysyłkę kurierską na następny dzień lub możliwość odbioru osobistego w dniu zamówienia. W sezonie żniwnym godziny pracy są często wydłużone.
Różnica wynosi około 150 zł na tonie. Pszenica konsumpcyjna (wilgotność 14-15%) kosztuje ok. 700 zł/t, podczas gdy paszowa (wilgotna, gorszej jakości) to wydatek ok. 550 zł/t. Na dużym areale oznacza to dziesiątki tysięcy złotych straty.
Kombajn to zintegrowana fabryka, w której podzespoły pracują synchronicznie. Awaria jednego taniego elementu (pas, łożysko) zatrzymuje cały proces. W przeciwieństwie do fabryki stacjonarnej, rolnik nie może przesunąć produkcji na później ze względu na sztywne okna pogodowe.
Źródła
- Agrofakt. (2025). Pogoda na żniwa 2025: Deszcz, upały, a może okno pogodowe na kombajny?
- Rolnictwo.net. (2025). Żniwa w Polsce – Terminy, Plony i Ceny Zbóż w Sezonie 2024/2025.
- Nawozy.eu. (2025). Małe żniwa 2025 – jak efektywnie zebrać jęczmień ozimy i przygotować pole.
- Farmer.pl. (2022). Awaria kombajnu w czasie żniw? Możesz liczyć na wsparcie.
- Wieścirolnicze.pl. (2022). Nawet 15 tys. zł za dzień pracy kombajnu zbożowego.
- Agrofakt. (2025). Ile kosztuje wynajęcie kombajnu?
- Topagrar.pl. (2022). Przegląd techniczny kombajnu last minute.

